Gdy za oknem zima na całego, ciężko się zmotywować. Biorąc pod uwagę, że w pracy demotywatory nie są zablokowane to depreche mam jak w banku ;)
Dlatego zdecydowałem się wprowadzić na bloga nutkę wiosennego optymizmu.
Oto lista oczywistych oczywistości, do której ja sam stosuję się może w 5 %...
Na koniec, deser:
(jak ktoś wie, to zrozumie... ;))
wtorek, 7 lutego 2012
wtorek, 31 stycznia 2012
Czarowanie muzyką
Ten utwór pochodzi z filmu Pina. Słuchając go mam wrażenie, że jest to najpiękniejsze zaklęcie jakie do tej pory wypowiedziano. Nie wiem jak ono działa jednak jestem pewien, że ma ogromną moc...
poniedziałek, 16 stycznia 2012
Wyznanie
Notka będzie krótka, aczkolwiek treściwa.
Mam przyjaciela.
Prawdziwego, nie z bajki (choć prawdę mówiąc czasami zachowuje się jakby regularnie odwiedzał wszystkie planety układu słonecznego).
Nie spodziewałem się, że nim będzie. Prędzej spodziewałbym się tego, że nasze drogi rozejdą się już po kilku miesiącach znajomości. W wielu kwestiach pasujemy do siebie jak pięść do oka (albo jak „świni kamizela” jak to się zwykło mawiać w moich rodzinnych stronach). Biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe życie, ciężko jest znaleźć jakiś solidny punkt wspólny, na którym można by budować trwałą relację.
Może właśnie to różnice tak nas połączyły, trudno o jednoznaczną przyczynę.
Od pewnego czasu zastanawiałem się jak nazwać tą relację. W końcu dopuściłem możliwość przyjaźni, która dotychczas wydawała mi się czymś fikcyjnym, wręcz mitycznym. Mam jeszcze sporo do nauki jednak, podobnie jak w programie "12 kroków" dla osób uzależnionych, wykonałem pierwszy, najważniejszy krok. Przyznałem się :)
Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że mam przyjaciela.
Zwariowanego przyjaciela :)
Mam przyjaciela.
Prawdziwego, nie z bajki (choć prawdę mówiąc czasami zachowuje się jakby regularnie odwiedzał wszystkie planety układu słonecznego).
Nie spodziewałem się, że nim będzie. Prędzej spodziewałbym się tego, że nasze drogi rozejdą się już po kilku miesiącach znajomości. W wielu kwestiach pasujemy do siebie jak pięść do oka (albo jak „świni kamizela” jak to się zwykło mawiać w moich rodzinnych stronach). Biorąc pod uwagę nasze dotychczasowe życie, ciężko jest znaleźć jakiś solidny punkt wspólny, na którym można by budować trwałą relację.
Może właśnie to różnice tak nas połączyły, trudno o jednoznaczną przyczynę.
Od pewnego czasu zastanawiałem się jak nazwać tą relację. W końcu dopuściłem możliwość przyjaźni, która dotychczas wydawała mi się czymś fikcyjnym, wręcz mitycznym. Mam jeszcze sporo do nauki jednak, podobnie jak w programie "12 kroków" dla osób uzależnionych, wykonałem pierwszy, najważniejszy krok. Przyznałem się :)
Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że mam przyjaciela.
Zwariowanego przyjaciela :)
niedziela, 15 stycznia 2012
Lemon dress
Piątek 13. potrafi ciekawie wpłynąć na ludzką psychikę. Oto twór, który w większości został stworzony właśnie tego dnia:
Is there someone at my door?
Look around, just dusty floor
Lemon walls, no lemon dress
Dirty window, cigarettes
There’s a void that’s hard to fill
Like and addict, with no thrill
Falling gently on the ground
Making only weeping sound
All I need is an illusion
It’s never really more than that
There’s no point to seek conclusion
Grab a bottle and lay flat…
Is there someone at my door?
Look around, just dusty floor
Lemon walls, no lemon dress
Dirty window, cigarettes
There’s a void that’s hard to fill
Like and addict, with no thrill
Falling gently on the ground
Making only weeping sound
All I need is an illusion
It’s never really more than that
There’s no point to seek conclusion
Grab a bottle and lay flat…
czwartek, 5 stycznia 2012
środa, 4 stycznia 2012
niedziela, 27 listopada 2011
Grechuta wciąż żyje
W ubiegły weekend odbył się w Andrychowie 33 Ogólnopolski Przegląd Piosenki Turystycznej i Poetyckiej - Piostur Gorol Song. Trzydniowa impreza składała się z przesłuchań kandydatów oraz wieczornych koncertów uznanych już artystów. Jedynym dniem, w którym mogłem pojawić się na festiwalu był piątek i jak się okazało był to świetny wybór.
Na scenie wystąpiła formacja PLATEAU. Zaprezentowali oni swoją najnowszą (już czwartą) płytę z utworami Marka Grechuty w nowych aranżacjach. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym zespole, ale bardzo sobie cenię twórczość Grechuty, dlatego postanowiłem dać im szansę. Wykorzystali ją w 100%!
Koncert był niesamowicie energetyzujący, muzycy swoim pozytywnym nastawieniem zarazili całą widownię (co wcale nie było takie proste biorąc pod uwagę, że byłem jednym z młodszych widzów), a lider zespołu skutecznie zachęcał do wspólnego śpiewania. Na scenie pojawili się również goście, Marek Jackowski (swego czasu grał z Grechutą, a potem występował w zespole Manam) oraz Antonina Krzysztoń (dama polskiej poezji śpiewanej). Szczególnie spodobało mi się wykonanie piosenki "Korowód", która ma w sobie potężny potencjał i świetnie brzmiałaby wykonywana nawet przez Metallice. Rockowe aranżację przeplatały się z bardziej lirycznymi i melancholijnymi utworami, a bardzo dobre nagłośnienie sprawiało, że wrażenia estetyczne były na najwyższym poziomie. Były momenty, w których siedziałem jak zahipnotyzowany z otwartą gębą i budziłem się dopiero wtedy, gdy zespół kończył grać.
Na koniec mojej, wyjątkowo zwięzłej jak na mnie, wypowiedzi mogę jedynie dodać, iż warto poszerzać swoje muzyczne horyzonty udając się czasem na artystyczna randkę w ciemno.
PS. Zamieszczam link do strony zespołu PLATEAU. Okazuje się, że chłopaki grali również na Woodstocku.
Na scenie wystąpiła formacja PLATEAU. Zaprezentowali oni swoją najnowszą (już czwartą) płytę z utworami Marka Grechuty w nowych aranżacjach. Nigdy wcześniej nie słyszałem o tym zespole, ale bardzo sobie cenię twórczość Grechuty, dlatego postanowiłem dać im szansę. Wykorzystali ją w 100%!
Koncert był niesamowicie energetyzujący, muzycy swoim pozytywnym nastawieniem zarazili całą widownię (co wcale nie było takie proste biorąc pod uwagę, że byłem jednym z młodszych widzów), a lider zespołu skutecznie zachęcał do wspólnego śpiewania. Na scenie pojawili się również goście, Marek Jackowski (swego czasu grał z Grechutą, a potem występował w zespole Manam) oraz Antonina Krzysztoń (dama polskiej poezji śpiewanej). Szczególnie spodobało mi się wykonanie piosenki "Korowód", która ma w sobie potężny potencjał i świetnie brzmiałaby wykonywana nawet przez Metallice. Rockowe aranżację przeplatały się z bardziej lirycznymi i melancholijnymi utworami, a bardzo dobre nagłośnienie sprawiało, że wrażenia estetyczne były na najwyższym poziomie. Były momenty, w których siedziałem jak zahipnotyzowany z otwartą gębą i budziłem się dopiero wtedy, gdy zespół kończył grać.
Na koniec mojej, wyjątkowo zwięzłej jak na mnie, wypowiedzi mogę jedynie dodać, iż warto poszerzać swoje muzyczne horyzonty udając się czasem na artystyczna randkę w ciemno.
PS. Zamieszczam link do strony zespołu PLATEAU. Okazuje się, że chłopaki grali również na Woodstocku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
