Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gry. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 16 czerwca 2011

Assassin's Creed Trailer

Za genialny klimat, świetną muzykę i choreografię oraz oczywiście za Ezzio.
Przed państwem trailer do najnowszej części najpopularniejszego zabójcy komputerowego ;)



Na deser kolejny zwiastun. Sam w gry StarWars nie grałem, ale muszę przyznać, że ten robi wrażenie. Według mnie sam trailer zapowiada się ciekawiej niż pierwsze trzy części filmowej sagi...



PS. Swoją drogą ciekawi mnie fakt, że w obu zajawkach rolę czarnych charakterów grają faceci pozbawieni owłosienia na głowie. Przypadek? :)

czwartek, 26 listopada 2009

Z PESem jak z wyborami

Zauważyłem pewną ciekawą zależność dotyczącą Pro Evolution Soccer oraz wyborów (prezydenckich, do sejmu itp.). Mianowicie przed każdą odsłoną nowego PES`a są wielkie nadzieje na lepszą grywalność, ciekawsze rozwiązania, dokładniej odwzorowane statystyki, mniej irytującą muzykę i wiele innych. Dzień premiery jest, dla mnie jak i reszty ekipy, dniem równie ważnym co Nowy Rok czy Finał Ligi Mistrzów. Każdy odlicza dni i godziny do tego momentu powtarzając sobie w myślach : "Ten PES będzie lepszy!! Najlepszy ze wszystkich!!!". Wreszcie nadchodzi długo wyczekiwany dzień. Instalacja, podpięcie padów, szybka konfiguracja i Jadom Radom :D

Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało ok. Ciekawe menu. Znośna muzyka. Więcej możliwości taktycznych. Wskaźnik "Overall rating" i player index. Brzmi super. Jedziemy z koksem!! Grafika też niczego sobie, lepiej być już chyba nie może :D Gwizdek sędziego i ... powrót do szarej rzeczywistości. Najczęściej używanym tekstem podczas gry jest "Nie tutaj ku***!" bo nawet Płaczek często ma problemy z celnym podaniem. Z podaniem, z którym nawet Mariusz Job nie miałby trudności! Pół biedy gdyby tylko to był jedyny minus. Zawsze przecież można "żyłować", przebiec pół boiska, minąć sześciu rywali i strzelić gola do pustej bramki. Wrrrróć. NIE MOŻNA. Drybling ograniczony jest do minimum a jego nauka jest totalnie nieintuicyjna. Najlepiej można dryblować stojąc w miejscu (sic!).

Jedziemy dalej. Podania na wyjście to kolejna porażka. Raz za słabo, raz za mocno. Manuala nie używam bo nie mam gałek w padzie ;P Bramkarze popełniają kuriozalne błędy, chociaż do tego PES już nas przyzwyczaił. Przyjęcie piłki trwa godzinę a i często gracze z Technique 90 mają z nim spore problemy. Mecze są nudne, brakuje ciekawych akcji oraz efektownych bramek. Okazuje się również, że nie ma możliwości zapisania pełnych taktyk, jedynie ustawienia. Już po godzinie gry na myśl przychodzi tysiąc prostych w implementacji i bez wątpienia użytecznych rozwiązań, o których KONAMI najwyraźniej zapomniało (czy oni w ogóle testowali tę grę ???).

Moja ocena 3/10.

Wrócę jeszcze do tematu posta.
Dlaczego PES jest jak wybory? Bo przed każdą nową edycją są nadzieje na "lepsze jutro", które zaledwie po kilku chwilach odchodzą w niepamięć...

PS. Chyba zaraz zagram sobie w Become a Legend :P

poniedziałek, 23 listopada 2009

Borderlands

Do niedawna myślałem, że etap gier komputerowych mam już za sobą (PES się nie liczy oczywiście) a tu nagle pojawił się Borderlands. Muszę przyznać, że jednym z powodów dla których nie gram jest fakt, że obecnie pojawiające się gry zazwyczaj kopiują rozwiązania z gier wcześniejszych. Nic nowego się nie pojawia (lub ja o tym nie wiem;) ). Dlatego głównym powodem mojego zainteresowania Borderlands jest jego innowacyjność.

Połączenie RPG i FPS ? Musicie przyznać, że tego jeszcze nie grali, a szkoda bo jak się okazało to genialne połączenie! Gra klimatem nawiązuje do słynnej serii Fallout (bardzo alternatywna wizja przyszłości, zdegenerowanej i zniszczonej). Do dyspozycji mamy 4 postacie (sam grałem Hunterem i gorąco polecam, bo przecież nie ma nic lepszego jak headshoty ze snajperki :D). Powiem szczerze, że nie potrafię streścić fabuły. Po prostu mnie nie interesowała. Było coś tam o "the Vault" i tyle pamiętam. Tak to już chyba jest z tego typu grami. Ważniejsza jest grywalność, a tej Borderlands odmówić nie można. Mnóstwo ułatwień, zaledwie kilka podstawowych statystyk, proste ścieżki rozwoju, samochód i teleportacja (patrz "punkt nawigacyjny" w diablo 2). Wszystko to sprawia, że gra się bezstresowo i płynnie.

Gdybym miał wymienić 3 największe plusy tej gry to nie wahałbym się długo.
1.Klimat - muzyka, specyficzna komiksowa grafika i "psycho midget"
2.Losowo generowane bronie ! Jak w diablo :D
3.Multiplayer

Niestety Borderlands nie działają na moim prehistorycznym sprzęcie (ukłony w stronę Krupnika, Krzycha i Sparrowa) dlatego grę przeszedłem jedynie Hunterem, jednak możecie być pewni, że jak tylko wymienię bebechy temu staremu gratowi to reszta postaci również nie będzie mieć przede mną tajemnic.

piątek, 6 listopada 2009

Rollercoaster i kręgle

Pewnie niektórzy z Was kojarzą grę Rollercoaster Tycoon. Taka zabawna gra, w której jesteś właścicielem i zarazem konstruktorem wesołego miasteczka. Sam trochę godzin przy niej spędziłem ale nigdy nie przyszły mi na myśl zabawy tego typu ;)

wtorek, 3 lutego 2009

Stare ale jare

To już drugi raz jak zabieram się za pisanie tego posta.Za pierwszym szlag trafił mój komputer i mnóstwo tekstu wyparowało.Trudno się mówi, głowa do góry i piszemy jeszcze raz.
"Complaining is silly. Either act or forget"
Na przyszłość będę pisał tylko w notatniku



Tym razem w głośnikach słucham ostatniej płyty Slipknota więc tekst może będzie trochę ostrzejszy. Zobaczymy. Miałem pisać o grach i o roli jakiej odegrały one w moim życiu, a szczególnie w dzieciństwie.

In the begging there was only Rambo...

Tak tak.
Gry telewizyjne "Rambo".
Ponad 100 niezapomnianych i unikatowych gier, które do dzisiaj są niezwykle grywalne. Niestety hardware już ledwo żyje, ale co jakiś czas udaje mi się je odpalić. Szczerze mówiąc, nie pamiętam za dobrze kiedy i od kogo dostałem te gry. Pamiętam jednak, że była to jedna z moich ulubionych rozrywek.Razem z siostrą i kuzynostwem zagrywaliśmy się w "Żabki" i "Samolociki". Zdarzało się, że dołączali do nas rodzice i wtedy było śmiechu co nie miara. Nie dla tego, że nie potrafili grać, tylko, że "w kupie raźniej".

And then came PC...

Prawdziwe giercowanie zaczęło się jednak wraz z otrzymaniem prawdziwego komputera. Miałem wtedy 9 lat. Z tego co pamiętam to był to prezent na komunię,trochę spóźniony bo dopiero we wrześniu go otrzymałem, ale to było najmniej ważne. Dobrze pamiętam, jak pewien pan informatyk, formatował oraz defragmentował nasz, spory jak na tamte czasy, 200 MB dysk twardy. Musiała być to bardzo ważna scena dla mnie, gdyż dokładnie pamiętam ten niebieski ekran i żółtą czcionkę. Potem szybki transport komputera do Andrychowa i oczekiwanie na pierwsze odpalenie.

Thou shall have no other computers before me...

Rankiem odpaliliśmy kompa. Pierwszymi grami w jakie miałem okazję zagrać były "Literki" (nie pamiętam za bardzo o co w nich chodziło, ale wiem, że były) oraz "Blockout", czyli trójwymiarowy tetris. Razem z tatą pobijaliśmy codziennie nowe rekordy. Z czasem gier zaczęło przybywać. Arkanoid, Centurion, Wolfpack, Pirates (miłość do nich nadal kwitnie ;) ), Cannon Fodder, Scorch, Colgate, Golden Axe, Civilization, Alladin, TheLion King, Prince of Persia, Lemmings, Worms, The Settlers, Eye of the Beholder, F-15, Dizzy, Ducktales, DynaBlaster, Winter and Summer Olympics, Stunts, Championship manager 92/93, LBA, TiM, The Lost Vikings to tylko najbardziej popularne tytuły, w które grałem. Niesamowite jest to, że z każdą z tych gier wiążą się niepowtarzalne wspomnienia i historie. Nie zamierzam ich wszystkich opowiadać bo zajęłoby to mnóstwo czasu, a po za tym kto by to czytał :)
Wrócę jednak do tego o czym miałem napisać. Mianowicie o tym, jak te wszystkie gry wpłynęły na moje życie. Granie nie było oczywiście moim jedynym zajęciem. Zawsze miałem sporo do roboty. Dodatkowe zajęcia z angielskiego, treningi karate, piłki nożnej a potem siatkówki. Byłbym zapomniał o SKSach. Było co robić. Jednak kiedy już miałem wolny czas to najchętniej grałem. Lubiłem to chyba dlatego, że wtedy byłem sam. Oczywiście często zapraszałem kolegów bo przecież "w kupie raźniej". Zastanawiam się co mogłem robić gdybym nie miał komputera.

Hmmmmm...Pomyślmy.
Sportu uprawiałem mnóstwo, więc gdybym jeszcze więcej trenował pewnie teraz przygotowywałbym się do olimpiady w tenisa stołowego albo świętował brązowy medal mistrzostw świata z piłkarzami ręcznymi ;) Trochę żałuję, że nie poświęciłem sie jeszcze bardziej uprawianiu sportu ale z drugiej pewnie nigdy nie realizowałbym innych pasji jak na przykład gitara.
Mogłem więcej czasu spędzać z kumplami. To jest opcja. Z drugiej strony, towarzystwo z podstawówki nie należało to najlepszych, biorąc tylko na przykład kradzieże, bójki i inne niezbyt ciekawe zjawiska jakich byłem świadkiem. Kto wie jak bym skończył.
Mogłem więcej się uczyć i czytać. Ale nikt mnie do tego nie zmuszał bo nie było potrzeby. Oceny miałem bardzo dobre, a nie stawiałem tak zażartego oporu przed czytaniem lektur jak niektórzy.
Na dziewczyny było wtedy za wcześniej. Na imprezy i używki tym bardziej. Z rodzicami chyba spędzałem sporo czasu. Myślę, że było w sam raz.

Wniosek jest prosty. Gry wcale nie były takie złe. Nauczyły mnie logicznego myślenia oraz kreatywności. Rozwinąłem też dzięki nim mój język angielski. Poznałem trochę historii świata. Znałem na pamięć wszystkie wysepki na Karaibach. Same plusy.

Teraz o minusach. Czasami przeginałem. To fakt. Wszystko jest dla ludzi ale trzeba trzymać umiar. Ja o nim momentami zapominałem. Powiedzmy, że nie znajduję teraz innych minusów :P Sytuacja jednak w tamtych czasach była lepsza. Gry powstawały od nowa. Każda była unikatowa. Pojawiały się nowe typy gier. Nie było tyle przemocy i seksu na ekranach. Obecnie co raz trudniej jest stworzyć coś oryginalnego. Szuka się rozwiązań tworząc nowe kontrolery do gier jednak to za mało. Czasami pojawiają się jakieś perełki, lecz rzadko. Dziś mało jest gier przeznaczonych dla 10-latków. Nikt nie dba o to, że młode szczyle mordują w GTA 4 czy kręcą filmy porno w Sexy Empire. Kiedyś nie było co kontrolować :) Nawet jeśli gra była o potworach itp. to grafika była tak żałosna, że nawet niemowlak by się nie przestraszył. Nikt tego nie brał na
poważnie.
Cieszę się, że nie urodziłem się teraz, albo 5 lat temu. Super, że wychowywałem się w innych czasach. Chyba trafiłem idealnie z pojawieniem się na ten świat. Zobaczymy za pewien czas w jakie gry będą grać moje dzieci (trochę to jeszcze potrwa:) ). Ciekawe czy tatusia znowu wciągnie w giercowanie...