czwartek, 7 lipca 2011
Keeping Keeley
Cel jest prosty - nie wypuścić Keeley z naszych męskich łap :D Nie jest to takie proste bo dziewczynie nie tak łatwo zaimponować. Ale dla chcącego nic trudnego ;)
Enjoy lads!
KEEPING KEELY - LYNX
wtorek, 17 sierpnia 2010
Najgłupszy post świata
Nie bylo mnie na blogu ponad miesiac.
Niestety nie dlatego, ze popijalem drinki z palemnka nad morzem Czerwonym i bynajmniej nie z powodu wycieczki do Nepalu. Najzwyczajniej nie czulem potrzeby.
Pierwotnie chcialem napisac o tym, jakim to jestem zajebistym egocentrykiem (prosze nie mylic z egoista bo tym jestem co najwyzej przecietnym) ale doszedlem do wniosku, ze tego typu rozprawka niczego pozytecznego nie wniesie. Pisanie o tzw. prawdach oczywistych zostawiam innym.
W takim razie co mi pozostaje? Uzalanie sie, ze mam zrypany kregoslup (swiezy news) i nogi do wymiany tez nie ma sensu bo juz pewnie kazdemu z osobna opowiedzialem o tym, z kompletnie zbednymi szczegolami. Tematow zwiazanych ze stosunkami damsko-meskimi nawet nie ruszam. To tak jakby Mariusz Jop uczyl jak skutecznie wybijac pilke z wlasnego pola karnego.
To moze jakas rozprawka filozoficzna o tym, po co zyjemy i czy jestesmy sami we wszechswiecie. Albo moze dlaczego kobiety chodza parami do toalety. Hmmm...To moze byc dobre...
Z meskiego punktu widzenia, wizyta w toalecie to sprawa prywatna. Zalecana jest bezwgledna cisza. Jedynym dopuszczalnym momentem rozmowy jest mycie rak. Jednak i tam lepiej sie streszczac, a konwersacje dokonczyc poza toaleta. Niewskazane jest rowniez witanie znajomego podczas gdy ten zalatwia swoje sprawy przy pisuarze. Tym bardziej poklepywanie po plecach, szturchanie czy zagladanie przez ramie.
Teraz jak to robia kobiety. Zazwyczaj wychodza w parach (z tego co zauwazylem, nalezy wychodzic w parzystych grupach). Nie wazne, ze tylko jednej „sie chce”. Drugiej nawet jesli nie musi „sie chciec”. Bo pewnie sie zachce po drodze, a nawet jesli nie to zaczeka i popilnuje. Wlasnie – pilnowanie. Moze kobiety boja sie zboczenca typu Quegmire, ktory przyklejony do sufitu bedzie je bezczelnie podgladal. Albo nie sa pewne czy znaja droge do lazienki. Jak nie jedna, to druga bedzie pamietac.
Zdaje sobie rowniez sprawe, ze potrzeby fizjologiczne sa drugorzedna sprawa w kobiecym wychodzeniu do toalety. Moim zdaniem wazniejsze sa dwie kwestie. Make-up oraz ploteczki. Bo w towarzystwie nie mozna w koncu wszystkiego na glos powiedziec (wiem, faceci tez plotkuja chociaz sie do tego nie przyznaja) ale jako plec piekna, kobiety musze dbac o swoj wyglad.
I tak o to dochodzimy do wniosku, ze kobiety wychodza do toalety w zupelnie innych celach niz mezczyzni.
Nie mam pojecia dlaczego napisalem powyzszego posta. Albo wiem – bo tak! Wiem rowniez, ze byl to najglupszy post jaki zdarzylo mi sie napisac na trzezwo.
W najblizszym czasie postaram sie wrzucic cos... normalnego.
niedziela, 1 marca 2009
Dnia pewnego jesiennego
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Tak też jest w tym wypadku. Tematem konkursu, w którym do wygrania jest 4-cyfrowa sumka, jest "laserowa korekcja wzroku" i jej wpływ na nasze życie. Rzadko biorę udział w takich konkursach dlatego postanowiłem się podzielić tym co stworzyłem. Chciałem podejść do tematu trochę nietypowo i nie pisać zwykłego opowiadania. Sami oceńcie tylko proszę pamiętajcie, że to mój pierwszy w życiu twór literacki i jego konstrukcja zajęła jedynie dwie godziny.
Enjoy:)
Dnia pewnego jesiennego, grzybobrania przyszedł czas
Wioska cała, bez wyjątku, na zawody poszła w las
Szlachta przodem wiodła prym, dumnie i z godnością wielką
Przez zarośla i gęstwinę, co dla wielu było męką
Wśród nich cudna Telimena, przyodziana w piękne szaty
Z głową w chmurach zawieszoną, śliczna niczym polne kwiaty
Towarzyszył jej Tadeusz, znany z sokolego wzroku
Który grzybów nawet szukał, kiedy było już po zmroku
Zapatrzony w Telimenę, w jej rozkosznie lśniące włosy
Swej uwagi nie śmiał zwrócić, na kwitnące obok wrzosy
Ona jednak roztargniona, oczka swe mrużyła czasem
Jakby ścieżki nie widziała, idąc tym dębowym lasem
Nieopatrznie zahaczyła swą sukienką sosny gałąź,
Gdyby nie młodzieńca pomoc, oj nieszczęście by się stało
Patrząc w oczy jej zielone, spytał czule, bez pośpiechu:
„Telimeno, moja droga, pozbawiłaś mnie oddechu
Serce moje jak szalone, biło w trosce przerażone
Nie widziałaś tych gałęzi? Były przecież obnażone.”
Rumieńcami się pokryły jej policzki, łzami oczy:
„Ach dziękuję Ci za troskę, chłopak z Ciebie jest uroczy
Już od dawna, wzrok mój stwarza niepotrzebne mi problemy
Od obrazów tych zamglonych nabawiłam się migreny
Różnych leków próbowałam, maści, kremy – nic nie działa
Powiedz, że Ty znasz osobę co by pomóc mi zechciała?”
Uśmiech naglę się pojawił na chłopaka smutnej twarzy
Wiedział on, że jest we wiosce ktoś kto pomóc się odważy
„Czemuś wcześniej nie pytała? Czemuś cicho zawsze była?
Matka moja problem miała i u niego się leczyła
Okulista się nazywa, mieszka gdzieś na skraju pola
Jakżem mógł nie zauważyć jaka ciężka jest Twa dola?”
Wnet nadzieja w sercu panny pojawiła się iskrząca:
„Czy on sprawi, że jak dawniej będę daleko widząca?”
„Swym laserem czarodziejskim on odmieni Twoje oczy
Żadna w lesie tym zaklętym gałąź Cię już nie zaskoczy
Nie trać czasu więc kochana, i czym prędzej tam się udaj
Zaraz za tym dębem w lewo, aż się skończy długi gaj”
Ucieszona jego radą wyruszyła tam niezwłocznie
Niczym młoda antylopa, biegła poprzez łąki skocznie
Gdy przybyła w sercu swoim, czuła nagłe podniecenie
Czy naprawdę moje oczy znowu będą jak marzenie?
Okulista ją przywitał i wprowadził w progi skromne
Kawą pyszną poczęstował, i o stresie dał zapomnieć
„Moja droga Telimeno, wzrok Twój wnet trza zreperować
Połóż się wygodnie tutaj, a ja zacznę korygować
Laser Ci nie zrobi krzywdy, jedna chwila, załatwione
Twoje oczy są jak nowe, niczym nowonarodzone
Przez dni kilka odpoczywaj, wzroku lepiej nie przemęczaj
Byś za tydzień widzieć mogła, jaka piękna jest tu tęcza”.
Łzy w jej oczach zabłyszczały, chciała płakać i dziękować
Nigdy w życiu nie sądziła, że ją można uratować.
Po tygodniu przyszedł znowu grzybobrania znany czas
Telimena z Tadeuszem, razem wnet skoczyli w las
Żaden grzyb się nie mógł ukryć, przed jej wzrokiem niebywałym
Wszystkie, nawet te najmniejsze, wyższość uznać jej musiały
Lecz nie tylko grzybów kręgi, widzieć mogła jak na dłoni
Gdy się chmury rozstąpiły, kiedy świat się jej odsłonił
Tadeusza piękny uśmiech, jego oczy i ramiona
Oczarował ją bezkreśnie, niczym prądem porażona
Podskoczyła krzycząc głośno: „Jam jest Tadku Twoja żona!”.